| Zamieszczony przez Administrator,
z 11-10-2006 17:58
|
|
Oglądano : 4119  |
Ulubione : 4 |
Opublikowane w : Kawały i Dowcipy, Bajki |
Słowa kluczowe : bajka, bajki, kotek, kotku, kociak, płot, płotem, wrakiem, łapkę, doktorze, staruszku |
Kiedyś kotek był chory, zatem leżał w łóżeczku: miał kamienie nerkowe i kamienie w woreczku żółciowym, tak więc niezdrów był nasz kotek okropnie. Gorączka we łbie wielka - ze czterdzieści dwa stopnie! Nasz kotek także inne swoje miał przypadłości,
niechaj kilka wyliczę: wprzódy zwapnienie kości, problem z wąsem, ogonem i stwardnienie rozsiane, nagminne kiszek zaparcia, korzonków łupanie. Kazał posłać po pomoc - zawezwano doktora. Ów diagnozę był wydał, że kurację już pora rozpoczynać niezwłocznie, mieszać medykamenty. Padł pan kotek bez życia na wezgłówek wymięty. "Pomóż, doktorze!" - i łapkę wyciągnął do niego "Najbardziej dziś mnie martwi twoja kiła, kolego, złapana znać niechybnie na śmietniku pod płotem. Rok by minął niespełna, po nim wrakiem, nie kotem, byłbyś został, mój ty miły koteczku - staruszku. I żywota niegodnie dokonałbyś w swym łóżku. Ale ja nie pozwolę teraz kociej twej duszy ujść od ciała - i z choroby wyciągnę za uszy, abyś się nie pałętał u bram raju, wrót nieba; z jak największą pilnością krwi upuścić ci trzeba!" Poprzystawiał pijawki oraz bańki rozgrzane. Biedny kotek już myślał, że to koniec, że amen, jednak zaraz się poczuł na swym fizis inaczej: "Jeśli da Bóg, to i świat jeszcze w zdrowiu obaczę!" Lecz wstęp to był ledwie do tej drakońskiej kuracji. Pan doktor wnet przystąpił do kota intubacji. Pan kotek w mig uwolnił dwa bąki i trzy pawie. "Nic się nie bój, panie kocie!" - rzekł medyk łaskawie i w głowę raz go zdzielił ciężkim młotkiem gumowym. Gdy nasz kotek się ocknął, poczuł się bardziej zdrowym, wypoczęty i rześki, jakby był w futrze nowym. "Pan doktorze uleczył w tempie mnie ekspresowym z serca, z duszy serdecznie zatem panu dziękuję!" "Chwila, chwila, koteczku, wszak leczenie kosztuje!" Po czem wyjął rachunek; kotek okiem nań rzucił, mocno pobladł, zakrztusił, na podłogę przewrócił. Doktor ujął za łapkę, szybko zajrzał w podręcznik: "Niech to licho, miał wylew, sukinkotek, niewdzięcznik!" Tak się zeszło niebodze po ujrzeniu rachunku; nie miał ubezpieczenia - na to nie ma ratunku. Chodzi teraz po niebie, łapką w łepek się skrobie: "By chorować, koteczki, trzeba mieć dobre zdrowie!" |